Julo*: Tym bardziej, że jakiś uszczerbek będący skutkiem owego "naruszenia" ktoś musiałby wpierw wykazać.
GIODO pilnuje stołków, a nie sensu. Tam, gdzie taka ochrona byłaby rzeczywiście potrzebna (choćby walka z handlem aktywnymi adresami internetowymi i profilami osobowymi ich właścicieli, walka ze spamem) GIODO leży na łopatkach, zatem stara się wykazać, że wizerunek publicznie widocznej w publicznym miejscu tablicy rejestracyjnej szkodzi. Wracamy w ten sposób do słusznie minionych czasów, kiedy na kiblu stacyjnym w Pcimiu Pustkowiu wieszano "zakaz fotografowania". Wtedy to przynajmniej był sens: propaganda i zagrożenie imperialistycznym atakiem jądrowym skierowanym na obiekt zmilitaryzowany (szambo stacyjne w Pcimiu), ale teraz to naprawdę trudno to uzasadnić jakimś choć trochę sensownie brzmiącym argumentem...